Związkowiec w rozmowie z reporterem RMF FM ujawnia szczegóły: byli prezesi stoczni przejmowali tzw. „spółki córki” wobec których stocznia była zadłużona, po zaniżonej cenie. Należność wobec spółek była natychmiast spłacana przez stocznię – twierdzi Świętczak. Jedna z tak przejętych spółek przejęła całą dokumentację Stoczni Gdynia, a druga to firma ochraniająca majątek stoczni. Wg Świętczaka były także nieprawidłowości przy uchwalaniu tzw. specustawy stoczniowej, pozwalającej wypłacić stoczniowcom odprawy.
Szczegóły w wywiadzie z człowiekiem od którego zaczęła się „afera stoczniowa”: