Ktoś przyczepia wstążki profaszystowskie, przychodzi ktoś, kto ich nienawidzi, i je zrywa. Zaczyna się bójka, draka i w rezultacie to, co się stało na jednym z boisk - powiedział Łukaszenka.
Takie "punkty konfrontacji w przyszłości mogą się stać, przy dalszej radykalizacji, miejscem rozpoczęcia wojny domowej" - oznajmił.
Według agencji Interfax-Zapad Łukaszenka miał na myśli sprawę pobicia ze skutkiem śmiertelnym młodego działacza Ramana Bandarenki. W miejscu jego pobicia powstało zaimprowizowane miejsce pamięci, gdzie składane były kwiaty i zapalane znicze. W ostatnią niedzielę w miejscu tym zgromadziło się kilka tysięcy osób. Potem pojawiły się służby bezpieczeństwa i zatrzymano kilkadziesiąt osób, zaś miejsce pamięci zlikwidowano. Zwolennicy opozycji przynoszą jednak kwiaty znicze również w inne miejsca, nie tylko w Mińsku.
Tymczasem mer Mińska Uładzimir Kucharou poinformował, że przygotowano plan "działań uzupełniających" w celu zapewnienia porządku publicznego i dyscypliny w mieście. Oświadczył, że wielu obywateli zwraca się do władz z prośbą o zaprowadzenie porządku i zagwarantowanie bezpieczeństwa publicznego w związku z "nielegalnymi akcjami, które przynoszą uszczerbek własności miasta i majątkowi ludzi".
Te nielegalne masowe zgromadzenia przeszkadzają mieszkańcom. Naszym podstawowym zadaniem jest zapewnienie spokoju i komfortu naszym obywatelom, dlatego te sprawy będą w stolicy poddawane szczególnej kontroli - zapowiedział.
Na Białorusi od 9 sierpnia trwają akcje protestacyjne, których uczestnicy domagają się odejścia Łukaszenki i rozpisania nowych, uczciwych wyborów.