Sprawca alarmu został schwytany przez policję w ciągu kilkunastu minut. Mężczyzna podczas rozmowy telefonicznej podał bowiem wszelkie dane na swój temat, włącznie z tym, gdzie się znajduje. Jak się okazało, 32-latek był pijany.
Mariusz M. przyznał się do stawianych mu zarzutów. Nie umiał jednak wytłumaczyć, dlaczego postanowił wywołać fałszywy alarm bombowy. Grozi mu kara do 8 lat więzienia.