To, co jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się żartem, dziś staje się polityczną rzeczywistością. Człowiek, któremu nie warto podać reki, wybór którego nawet na wysokie stanowisko w parlamencie odbierano jako przejaw politycznego braku zasad (…) staje się członkiem koalicji rządowej i obiecuje swoim zwolennikom ministerialne teki - pisze Portnikow.
Autor artykułu podkreśla, że gdy w 2000 r. w Austrii doszło do koalicji konserwatystów z ugrupowaniem Joerga Haidera, człowiek ten nie wszedł do rządu, by nie kompromitować kraju.
Portnikow podkreśla, że PiS już wcześniej chętnie stworzyłoby koalicję z Samoobroną, ale przeszkadzała opinia społeczna, która wierzyła w możliwość czegoś porządniejszego. Teraz opinia publiczna już się przyzwyczaiła.
Zdaniem publicysty "Dzerkała Tyżnia", można mówić o degradacji polskiej klasy politycznej, o triumfie populistów. Tylko jeden polski minister, inteligent i dżentelmen Stefan Meller odpowiedział na możliwy sojusz z Lepperem zapowiedzią swej dymisji ze stanowiska szefa dyplomacji. Więcej nikt - czytamy w komentarzu.