25 czerwca 2009 roku kardiolog miał podać Jacksonowi, po jego nieprzespanej nocy, tabletki uspokajające i nasenne oraz wstrzyknąć mu propofol - silny środek używany do narkozy. Ten stosowany podczas operacji farmaceutyk miał, według opinii lekarza sądowego, doprowadzić do śmierci piosenkarza.
Dr Murray zeznał przed sądem w Los Angeles, podobnie jak we wstępnym przesłuchaniu, że nie jest winny śmierci piosenkarza i usiłował go ratować. Król muzyki pop był uzależniony od środków uspokajających i przeciwbólowych, które zażywał, aby lepiej przygotować się do serii koncertów planowanych na lipiec 2009 r. w Londynie.