Przypomina, że przed wyborami istniał pakt między Europejską Partią Ludową (EPP) a socjalistami, którzy uzgodnili, że podzielą między swych kandydatów całą kadencję parlamentu. Ale teraz na scenę wkroczyli również liberałowie, deklarując, że w zamian za poparcie dla Jose Manuela Barroso oczekują fotela szefa PE i chcą, by EPP wycofała swego kandydata.
Propozycja została zręcznie sformułowana, ponieważ w łonie EPP zapowiada się batalia między włoskim kandydatem Mario Mauro z Ludu Wolności a Jerzym Buzkiem - zauważa "La Repubblica".
Według autora analizy, szanse Mauro w tym pojedynku osłabły w świetle wyników eurowyborów we Włoszech i tego, że wbrew nadziejom premiera Berlusconiego jego partia nie będzie największą siłą w Europejskiej Partii Ludowej.
Dziennik wspomina także o poparciu niemieckich chadeków dla byłego polskiego premiera i chęci ze strony kanclerz Angeli Merkel, by dać w ten sposób dowód uwagi dla Europy Środkowo-Wschodniej.
Co więcej - według "La Repubbliki" - nie wszyscy eurodeputowani z EPP mają moralną elastyczność, z którą obnosi się Lud Wolności, i dlatego wielu z nich ma z ostrożnością podchodzić do kandydata Berlusconiego. Szczególnie biorąc pod uwagę ostatnie skandale, w jakich pojawiało się nazwisko włoskiego premiera.
Właśnie z tych powodów, by zamaskować skromny wynik wyborczy i potwierdzić własny prestiż w Europie, Berlusconi będzie skłonny prowadzić do końca batalię o Mauro - ocenia dziennik. Co więcej - zdaniem autorów komentarza - propozycja przyznania liberałowi fotela przewodniczącego parlamentu, umożliwiłaby EPP uniknięcie wewnętrznego starcia.