Prok. Kijanko, która od czerwca 2016 jest na zwolnieniu lekarskim, miała być pierwszym świadkiem przesłuchanym przez komisję śledczą jeszcze w zeszłym roku. Przedstawiła jednak wówczas zaświadczenie lekarskie, z którego wynikało, że nie może stawić się na przesłuchaniu. Komisja zdecydowała ostatecznie o zasięgnięciu opinii ws. zdrowia prokurator, a biegli z Zakładu Medycyny Sądowej w Szczecinie stwierdzili niedawno, że nie ma żadnych zdrowotnych przeciwwskazań, by Kijanko stanęła przed komisją śledczą.
Ponadto zwolnienia lekarskie prokurator badane były dwukrotnie przez ZUS na wniosek prokuratury. I dwukrotnie nie dopatrzono się nieprawidłowości.
Po co więc kolejna weryfikacja? Jak donosi reporter RMF FM Kuba Kaługa, tym razem chodzi o zwolnienia z innego okresu, a dokładniej o najnowsze L4: z ostatnich trzech miesięcy.
Nasz dziennikarz ustalił, że wniosek o weryfikację kolejnych zwolnień Kijanko skierowano do ZUS-u 22 lutego, czyli w dniu, w którym prokurator nie stawiła się przed komisją śledczą ds. Amber Gold.
W gdańskiej prokuraturze Kuba Kaługa usłyszał zapewnienia, że najnowsza opinia biegłych ws. stanu zdrowia Kijanko - stwierdzająca, że prokurator może złożyć zeznania przed komisją śledczą - nie miała wpływu na decyzję o kolejnej weryfikacji jej zwolnień lekarskich.
Wskazania biegłych nie odnosiły się do kwestii ewentualnej niezdolności do pracy - tłumaczyła w rozmowie z naszym dziennikarzem prok. Tatiana Paszkiewicz, rzeczniczka gdańskiej okręgówki.
Co ciekawe, Barbara Kijanko nie przedstawiła na razie kolejnego L4, co oznacza, że teoretycznie może zjawić się w środę w pracy. Jeśli tego nie zrobi, będzie miała jeszcze tydzień, by donieść zwolnienie do prokuratury.
(e)