W sobotę 16 czerwca reprezentacja Polski spotka się w swoim ostatnim meczu w grupie A z drużyną Czech. To wydarzenie może się okazać ciężkim testem dla sztabu Łukasza Kubota. To na pewno będzie bardzo ciężki dzień dla mnie, ale oczywiście będę kibicował wtedy Czechom, niezależnie od konsekwencji. Mam nadzieję, że Łukasz mi to szybko wybaczy - powiedział Jan Stoces.
Łukasz Kubot ma podobne zdanie w tej sprawie. Na pewno nie będziemy wtedy z Janem spać w jednym pokoju, żeby uniknąć konfliktów. Jeszcze nie zastanawialiśmy się czy mecz będziemy oglądać razem. Jeśli tak, to pewnie w bezpiecznym dystansie kilkunastu metrów, tak na wszelki wypadek. - wyjaśnił Kubot.
30-letni tenisista występuje w reprezentacji Polski startującej w rozgrywkach o Puchar Davisa. Od kilku lat mieszka i trenuje w Pradze, ale jak tylko może odwiedza rodzinę w Lubinie, a ostatnio także w Bydgoszczy tatę Janusza, który prowadził piłkarzy Zawiszy.
Jednak podczas Euro, wizyty w kraju uniemożliwi mu napięty plan startów na trawie przed Wimbledonem. Chciałbym zobaczyć z bliska naszą reprezentację w jakimś meczu, najlepiej w finale mistrzostw, ale to mi się niestety nie uda. Mam swój kalendarz, który wiąże się z przygotowaniami do startu na olimpiadzie w Londynie i to jest dla mnie priorytetowa sprawa... może wieczorami będę miał czas, żeby usiąść przed telewizorem i obejrzeć ciekawsze mecze - wyraził nadzieję Kubot.
Tenisista wierzy, że Euro organizowane w naszym kraju będzie wspaniałym wydarzeniem i połączy Polaków. Wierzę też w to, że ludzie stworzą wspaniałą atmosferę i będą wspierać naszą drużynę, zamiast szukać dziury w całym. Mamy u siebie Euro, więc cieszmy się nim, bawmy i kibicujmy. Niech to będzie prawdziwe święto, bo może to być przecież taka impreza, która się już w Polsce nie powtórzy - podkreślił Kubot.
Jesteśmy głodni sukcesu, a jeśli chcemy, żeby reprezentacja grała dobrą piłkę, musimy ją wesprzeć wspaniałym dopingiem i jednością przy kibicowaniu... Marzy mi się, żeby nastawienie Polaków było w trakcie tych mistrzostw Europy bardzo pozytywne, bo wszyscy potrzebujemy zgody w takich chwilach - dodał.