Furtki nie da się otworzyć, bo kilka centymetrów przed nią stanął płot, całkowicie blokując jej otwarcie. Wszyscy, którzy tędy przechodzą, zaglądają i patrzą, co za dziwadło tutaj stoi - mówi jedna z mieszkanek. A poszło o podrzucanie śmieci i wyprowadzanie psa.
Wyjadzie taka pani czy pan zza ogrodzenia, wypuści psa i ten pies goni - twierdzą sąsiedzi „Kasztelu”. Historia sporów jest jednak bardzo długa. A sprawa bramki – jak mówi się nieoficjalnie – ma być zemstą za protest przeciwko budowie boiska sportowego, tuż obok bloków.