Na szczęście udało się zakończyć walkę z morzem i wodą, która zalała część magistrali. Ciepłownicy przyznają, że nie pamiętają awarii w tak ekstremalnych warunkach pogodowych.
Najpierw dostawy ciepła skierowano na obszary najbliżej miejsca awarii. Tam bowiem w ciągu ostatnich kilkudziesięciu godzin w ogóle nie było ogrzewania. W dalszej kolejności są grzejniki mieszkańców, ogrzewanych awaryjnie z elektrociepłowni w Skawinie.