Nie wszyscy bawiący się w Second Life mieli wstęp na koncert. Z tysięcy zainteresowanych wybrano jedynie setkę melomanów i tylko ta grupa mogła w nierealny sposób podziwiać jak najbardziej rzeczywistą muzykę. W cybernetycznym audytorium zasiedli słuchacze z całego świata. Co ciekaw, w przerwie koncertu wirtualny dyrygent spacerował w tłumie wirtualnych słuchaczy i odpowiadał na ich pytania.
Zdaniem przedstawiciela liverpoolskiej filharmonii koncert w Sceond Life był próbą przybliżenia muzyki poważnej ludziom, który na co dzień słuchają utworów znacznie mniej poważnych. Posłuchaj relacji brytyjskiego korespondenta RMF FM Bogdana Frymorgena: