Państwowa Komisja Wyborcza stwierdziła w przyjętej w niedzielę uchwale, że "w wyborach Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zarządzonych na dzień 10 maja 2020 r. brak było możliwości głosowania na kandydatów". Wskazała, że fakt ten "równoważny jest w skutkach z przewidzianym w art. 293 ust. 3 Kodeksu wyborczego brakiem możliwości głosowania ze względu na brak kandydatów".
Uchwała PKW miałaby sens i marszałek Sejmu musiałaby w ciągu 14 dni rozpisać nowe wybory, gdyby wszyscy kandydaci zrezygnowali, a zatem nie byłoby żadnych kandydatów lub w grze pozostałby np. tylko urzędujący prezydent, czyli Andrzej Duda - zauważył w rozmowie z Onetem konstytucjonalista Maciej Pach. To zaklinanie rzeczywistości. Nie rozumiem, co skłoniło PKW do takiej interpretacji. Dla mnie jest to bulwersujące i radykalne przekroczenie kompetencji PKW, co następuje wbrew zasadzie legalizmu wyrażonej w art. 7 Konstytucji. Ta jedna z kluczowych zasad w każdym państwie prawa nakazuje organom władzy publicznej działać na podstawie i w granicach prawa. Dotyczy to każdego organu władzy publicznej - tłumaczył.
Pach odniósł się też do informacji, że PKW nie złoży sprawozdania do Sądu Najwyższego. Czy to znaczy, że PKW nie zdaje sobie sprawy, że wybory to nie tylko dzień samego głosowania? - pytał ekspert. Wybory trwają przecież, jako złożony proces, od 5 lutego, gdy zostały zarządzone. PKW miałaby szerokie pole do popisu, żeby wykazać w sprawozdaniu wszystkie nieprawidłowości, które miały miejsce do tej pory, a było ich bardzo wiele. Nie ma podstaw, żeby nie składać sprawozdania PKW do Sądu Najwyższego - ocenił w rozmowie z Onetem.