Gdyby prace komisji podsumowywać wyrokami wynik byłby żenujący. Owszem skazano Lwa Rywina, ale skazano za to, co wiedzieliśmy już od pierwszego dnia afery, że przyszedł i proponował. To w czyim imieniu przyszedł i proponował to już spekulacje. Jednoznacznie niczego nie twierdzono a „grupa trzymająca władzę” pozostaje wolna.
Były jeszcze komisje orlenowska, do spraw PZU i bankowa. Jeśli jednak cokolwiek osiągnęły, to kompletny galimatias i przekonanie wszystkich dookoła, że skojarzyć można wszystko ze wszystkim, byle tylko dało się to wykorzystać politycznie. Dokonania Romana Giertycha i Artura Zawiszy były w tej dziedzinie tyleż pionierskie co mordercze dla wyjaśniania czegokolwiek. Wyśledzono wprawdzie, kto się z kim spotykał i ile zarobił ale niewiele więcej. Autorytet komisji śledczych właściwie już nie istnieje. Może odżyć, jeśli któraś coś ustali. Ale to jednak chyba nieprędko.
Tomasz Skory