Można założyć, że wniosków jest niemało, bo komisja jak na razie musiała odłożyć prace na temat inwigilacji Kościoła w latach 80.
Nie wiadomo też, kiedy poznamy efekty prac. Za każdym razem, kiedy komisja natknie się na materiały dotyczące jakiegoś duchownego, zgodnie z rzymską zasadą, tak jak w przypadku abp Wielgusa, musi poprosić o ustosunkowanie się zainteresowanego do dokumentów.
Na pytanie, czy prace komisji mogłyby ułatwić oświadczenia lustracyjne stosowane w przypadku polityków, ks. Kloch odpowiedział: Chcę zauważyć, że istnieje autonomia Kościoła i państwa gwarantowana przez konkordat i jeżeli mamy stać na gruncie aktualnie obowiązującego prawa, to takich zapisów nie ma.
A Kościołowi nie na rękę zmiany tych przepisów, bo obawia się, że świecka lustracja mogłaby mu jeszcze bardziej zaszkodzić.