Wyjątkiem były Włochy, gdzie zainfekowanych zostało 8 z 10 tysięcy komputerów mediolańskiego Urzędu Miejskiego. Nie ustalono jeszcze strat, spowodowanych przez robaka.
Udało się jednak uniknąć poważnych uszkodzeń w skali światowej. Wirus rozsyłał się w załącznikach do e-maili już od trzech tygodni. W tym czasie wielu użytkowników miało czas na zaktualizowanie swoich programów antywirusowych i zeskanowanie komputerów. Oprócz tego pomogło medialne nagłośnienie terminu ataku.