Jak donosi reporter RMF FM Maciej Stopczyk, który odwiedził jeden z wrocławskich hipermarketów, wygląda na to, że czasy, gdy przed dniami wolnymi klienci ogołacali ze wszystkiego sklepowe półki, odeszły na dobre. Przywykliśmy już do dni z zakazem handlu i potrafimy odpowiednio wcześniej zaopatrzyć lodówkę - tak żeby niczego nie zabrakło. W ostatniej chwili kupujemy najwyżej drobiazgi.
Jeśli jednak jutro okaże się, że w naszej lodówce czegoś brakuje, pozostają odwiedziny na stacji benzynowej. I właśnie tam należy się jutro spodziewać największych kolejek. W wolne dni czynne są także m.in. apteki, a zgłodniali mogą szukać ratunku w restauracjach.