Chodzi dokładnie o 50 mln złotych. Marszałek proponuje 110 mln dofinansowania i nie widzi żadnych powodów, by kwota ta była o połowę wyższa. Negocjacje cały czas trwają, jednak jeśli porozumienia nie będzie spółka zapowiada szukanie oszczędności. Uderzy to przede wszystkim w podróżnych.
Nikogo nie straszymy, nikogo nie szantażujemy. Musimy w jakiś sposób znaleźć pokrycie dla tych 50 milionów złotych. Musimy ograniczyć uruchamianie pociągów i pójść dalej, czyli dokonać zwolnień grupowych, dokonać ograniczenia pozostałych kosztów - mówi dyrektor śląskich Przewozów Regionalnych Przemysław Gardoń. Według jego zapowiedzi pracę w spółce może stracić od kilkudziesięciu do nawet kilkuset osób. Jeśli nie dojdzie do finansowego porozumienia, wszystkie zmiany mają być wdrożone jeszcze w tym roku.