Jak poinformowała rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu Małgorzata Klaus, mężczyzna po przesłuchaniu został zwolniony do domu. Nie udało się bowiem zebrać dowodów, aby postawić mu zarzuty. Mężczyzna został zatrzymany w związku z podejrzeniami dotyczącymi popełniania przestępstw internetowych w sieci, ale ostatecznie przesłuchaliśmy go w charakterze świadka - powiedziała Klaus. Jak dodała, za tego typu przestępstwa grozi do 3 lat więzienia.
Klaus zaznaczyła, że Łukasz S. nie przyznał się do popełnienia przestępstw w sieci i włamania się na stronę internetową kancelarii premiera. Dodała, że policja zabezpieczyła komputer S. oraz inne nośniki, które obejrzą biegli. Teraz musimy poczekać na ich opinię w tej sprawie - podkreśliła.
Według nieoficjalnych informacji PAP doniesienie w sprawie Łukasza S., miała złożyć właścicielka komputera, z którego haker miał blokować strony internetowe. Wcześniej rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu Paweł Petrykowski nie chciał potwierdzić informacji, że to właśnie Łukasz S. jest podejrzany o włamanie na strony internetowe premiera Donalda Tuska.
O sprawie pisała "Gazeta Wyborcza". Według gazety dane Łukasza S. ujawniła inna grupa hakerów Happyninjas, według których blokowanie rządowych stron było "e-terroryzmem". Sam S. przyznał, że na strony się włamywał, ale, jak zastrzegł, akcja ta nie spowodowała żadnych szkód. Dodał, że się nie boi, bo ma najlepszego prawnika.
O materiały dotyczące jego zatrzymania wystąpi prawdopodobnie warszawska prokuratura okręgowa. To właśnie na jej polecenie ABW prowadzi postępowanie sprawdzające w sprawie ataków hakerskich związanych z planowaniem i podpisaniem przez Polskę porozumienia ACTA. Według informacji z prokuratury poszkodowanych mogło zostać ok. 15 instytucji. Doniesienia złożyły już kancelaria premiera, Ministerstwo Obrony Narodowej i Komenda Główna Policji.
Strona premiera została zaatakowana przez hakerów w poniedziałek. Na www.premier.gov.pl pojawił się komunikat "To nieskrępowany, wyraźny głos przeciw ustawie ACTA". Zwracamy się z apelem do rządu polskiego o postąpienie według woli obywateli i nie podpisywanie ustawy ACTA. Mało wam było demonstracji 11 listopada, myślicie, że takie działania nie sprawią tego, iż ludzie wyjdą na ulice? - napisali hakerzy.
Strona szefa rządu nie była jedyną, która w poniedziałek padła ofiarą hakerów. Nie można było wejść także na strony Ministerstwa Kultury i Ministerstwa Sprawiedliwości a także na stronę rzecznika rządu Pawła Grasia. On sam z resztą twierdził wtedy, że brak dostępu do stron nie jest wynikiem ataku hakerów, a - uwaga - "olbrzymiego zainteresowania" tymi witrynami.
Dzień wcześniej strony: kancelarii premiera, Sejmu, Ministerstwa Obrony, Ministerstwa Sprawiedliwości, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz PSL-u zaatakowała międzynarodowa grupa hakerów Anonymous. Miało to być ostrzeżenie przed podpisaniem przez Polskę umowy ACTA.