Pod koniec listopada ubiegłego roku 38-latek oblał się, jak twierdził, łatwopalną substancją i groził, że się podpali. Domagał się zwolnienia z aresztu siedmiu żołnierzy podejrzanych w sprawie masakry w Afganistanie. Przez kilka godzin ruch w centrum Łodzi był utrudniony. Desperat ustąpił po rozmowach z policyjnymi negocjatorami.
Robert B. złożył wniosek o dobrowolne poddanie się karze i zaproponował trzy miesiące pozbawienia wolności.