Jak twierdzi Kancelaria Prezydenta, protokół wręczania tego typu odznaczeń obowiązywał już w dwudziestoleciu międzywojennym i nigdy jeszcze nie był złamany.
Według rzecznika rządu, zarzuty prezydenckich urzędników to wyraz małostkowości. Paweł Graś stwierdził również w rozmowie z reporterem RMF FM Krzysztofem Zasadą, że Lech Kaczyński najwyraźniej czuje się urażony faktem, że w poniedziałek mistrzowie Europy nie pojawili się na zaplanowanym spotkaniu w Pałacu Prezydenckim. Zarzucił też Kancelarii Prezydenta brak wyczucia - bo prezydenckich odznaczeń nie powinno się przypinać do strojów o charakterze sportowym. Nie tylko o brak wyczucia tutaj zresztą chodzi - odpowiednie regulacje w tej kwestii znajdują się w prezydenckim rozporządzeniu z 1992 roku, do którego dotarł nasz reporter, a którego najwyraźniej nie znają urzędnicy żadnej ze spierających się kancelarii. Posłuchaj relacji Krzysztofa Zasady:
Wojna na linii prezydent - premier znów rozgorzała zatem na dobre. W poniedziałek doszło do zgrzytu, gdy okazało się, że siatkarze nie przyjadą na kolację do prezydenta. Jego urzędnicy głośno dziwili się potem, dlatego dowiedzieli się o tym z mediów i to bardzo późno.
Polscy siatkarze po wygranej w niedzielnym finale z Francją 3:1 sięgnęli po raz pierwszy w historii po złoty medal mistrzostw Europy. Prowadzona przez argentyńskiego trenera Daniela Castellaniego reprezentacja biało-czerwonych w Izmirze wygrała wszystkie mecze. Piotr Gruszka został uznany najwartościowszym zawodnikiem turnieju, a Paweł Zagumny odebrał nagrodę dla najlepszego rozgrywającego.