Obraz przyszłości stoczni ciągle się klaruje. Trudno określić, jak duża jest porażka Aleksandra Grada; czy rzeczywiście minister zrobił wszystko, by jej uniknąć. Poza tym Polska wciąż czeka na decyzję Komisji Europejskiej w sprawie przedłużenia terminu sprzedaży stoczni (może to być jedynie przedłużanie agonii).
Produkcja statków w Szczecinie i Gdyni jest coraz mniej prawdopodobna, bo nie ma inwestora zainteresowanego majątkiem zakładów. Nawet Katarczycy postanowili wyłożyć pieniądze nie na stocznie, a na same statki - zamiast przejmować majątek, będą dawać kredyty armatorom. To przedsięwzięcie wygląda zresztą bardzo ciekawie, bo Katarczycy poświęcili 40 milionów złotych wadium. Te pieniądze leżą teraz na koncie w Agencji Rozwoju Przemysłu. Później trafią do wierzycieli.