Niestety nie da się tego oczekiwania przyspieszyć. Dziś przed ambulatorium chirurgicznym znów stawił się tłum cierpiących pacjentów. Lekarze mówią, że nie są w stanie szybciej pracować. Jest ich po prostu za mało. Dyrektor medyczny szpitala Sylweriusz Kosiński mówi z kolei, że nie może wysłać więcej lekarzy na ten oddział. Narodowy Fundusz Zdrowia płaci bowiem jedną stawkę niezależnie od tego, ilu pacjentów się zgłasza. Niektórych procedur nie da się przyspieszyć: Niestety nie jestem w stanie zrobić, aby gips wysychał szybciej, ani żeby zdjęcia rentgenowskie drukowały się szybciej - mówi Kosiński.
Niewielkim pocieszeniem może być to, że w alpejskich miejscowościach na założenie gipsu czeka się także około czterech godzin.
Oblężenie również na krynickiej urazówce. Codziennie zgłasza się nawet do 30 osób. Nieco lepiej wygląda sytuacja w Suchej Beskidzkiej. Dziennie w gipsie ze szpitala wychodzi dziesięciu pechowych narciarzu.