"Financial Times" przypomina również, że w większości krajów kampania wyborcza koncentrowała się na polityce krajowej, ignorując kwestie ogólnoeuropejskie. Co więcej, w niektórych państwach, między innymi w Wielkiej Brytanii, na dobre rezultaty mogą liczyć partie, które chcą wręcz, by ich rządy natychmiast wyszły z Unii Europejskiej.
Według autorów komentarza, łatwo zrozumieć brak entuzjazmu dla wyborów. 30 lat po uzyskaniu prawa wyboru swoich eurodeputowanych większość Europejczyków nadal nie wie, kim oni są lub co robią. W większości krajów wyborców zajmują sprawy, które dotyczą ich kieszeni, jak stawki podatkowe czy wydatki publiczne. A o tych decydują zazwyczaj władze krajowe wybierane w krajowych wyborach - zauważa dziennik.
Tymczasem europarlament ma rzeczywiste i rosnące kompetencje. W poprzedniej kadencji wpływał na tak różne kwestie jak zmiany klimatyczne, energetyka, sektor usług czy regulacje telekomunikacyjne. A jego kompetencje decyzyjne wzrosną, gdy ratyfikowany zostanie jeszcze w tym roku Traktat Lizboński - podkreśla "Financial Times".