Jako chrześcijanka wolałabym, aby aborcji eugenicznej nie było. Jako polityk uważam, że powinnam robić wszystko, aby te wartości, w które wierzę, były w jak najlepszy sposób zabezpieczone - tłumaczyła Emilewicz w rozmowie z Onetem. Mam jednak poważne obawy, że gdybyśmy naruszyli tzw. kompromis aborcyjny - choć i to słowo trudno zaakceptować w odniesieniu do ludzkiego życia - zdecydowali się go zmienić, to w sytuacji przegranej, te rosnące i mocne siły z innym podejściem do życia, mogłyby przechylić wahadło w drugą stronę. Odległą od tego, co mamy zapisane w Konstytucji RP - zastrzegła.
Emilewicz była też pytana w wywiadzie o stosunek jej ugrupowania do osób LGBT. W historii ludzkości zawsze były osoby homoseksualne. Mam długoletnich znajomych z tego środowiska, każdy pewnie ma. I oni mówią mi, że wcale nie popierają takich inicjatyw jak marsze równości. Nie mają potrzeby manifestowania swojej seksualności - zauważyła. Małżeństwo kobiety i mężczyzny ma swoje miejsce w systemie prawnym i wynikające z tego uprawnienia. Zrównanie z nim związków jednopłciowych jest naszym zdaniem niemożliwe, dlatego nie widzimy możliwości adopcji dzieci przez pary homoseksualne - zadeklarowała.
Cały wywiad dostępny jest tutaj