Ekspertka zwraca uwagę, że wyniki modelowania dotyczące prognoz związanych z rozwojem epidemii COVID-19 są obarczone w tej chwili dużą niepewnością, ponieważ po raz pierwszy stykamy się z tego rodzaju wirusem. Bardzo ważna jest również dla poprawności wyników modelowania informacja o pacjentach bezobjawowych, czyli tych z nas, którzy są nieświadomymi nosicielami wirusa, będą jego wektorem.
Jak zauważa dr Afelt, w Polsce nadal mamy do czynienia z zakażonymi, których chorobę potwierdza test molekularny. Nie przeprowadza się jeszcze na szeroką skalę testów wykrywających przeciwciała (tzw. szybkich testów serologicznych). To ostatnie badanie - zastosowane na szeroką skalę pozwalałoby na "uwalnianie" części społeczeństwa na wyjście z izolacji. Pracownicy mogliby powracać stopniowo na rynek pracy.
Według dr Afelt, że obserwowany w tej chwili przyrost dziennych zachorowań w Polsce ma związek w dużej mierze ze zwiększaniem skali wykonywania testów. Ta liczba stwierdzony zachorowań będzie przyrastała wraz z przyrostem liczby testów - tłumaczy ekspertka.
Jej zdaniem, obserwując jak układa się sumaryczna liczba potwierdzonych przypadków w Polsce, można stwierdzić, że mamy sytuację zbliżoną do niemieckiej, choć "w stosunku do niej przesunięci jesteśmy o około 10 dni, co oznaczać może, że nie jesteśmy jeszcze przed etapem stabilizacji zachorowań".
Jeśli utrzymamy izolację, to liczba zachorowań nie zwiększy się gwałtownie, a to w polskim systemie zdrowia jest bardzo istotne, by można było efektywniej leczyć - wyjaśnia ekspertka. Byłoby idealnie, gdyby szczyt zachorowań udało nam się efektywnie spłaszczyć nawet kosztem wydłużenia izolacji - zapewnia.
Dr Afelt twierdzi, że jeśli sprawdzą się przewidywania epidemiologiczne, to wirus pozostanie z nami jako kolejne przeziębienie, z którym będziemy mieć do czynienia sezonowo, tak jak cztery poprzednie wirusy, które są z nami od dłuższego czasu - HCoV-OC43, HCoV-229E, HCoV-HKU1 i HCoV-NL63.
Ten wirus bardzo szybko się rozprzestrzenia i zostanie pewnie wśród nas na dłużej. Ważną kwestią jest to, jak będzie on ewoluował i z jakiego rodzaju mutacjami będziemy mieli do czynienia. W epidemiologii mówi się o smart-wirusach i niezbyt mądrych wirusach. Smart-wirusy przystosowują się do swojego gospodarza i nie powodują długo znaczących szkód w jego organizmie. Miejmy nadzieję, że koronawirus będzie ewoluował właśnie w tym kierunku - podsumowuje ekspert.