Prokuratura chce unieważnić egzaminy. Wszyscy, którzy padli ofiarą instruktora oszusta, muszą zatem oddać dokumenty i jeszcze raz zapisać się na kurs jazdy. Przy czym każdy z nich zdał państwowy egzamin – i to jest ich koronnym argumentem.
- Państwowi egzaminatorzy nas sprawdzali. A ja egzamin zdałem i nie miałem żadnego wypadku - mówi jeden z poszkodowanych kierowców. Ci, którzy dokument dostali nie mają zamiaru go oddawać. Zapowiadają też odwołanie od decyzji prokuratury.