Katarzyna Szymańska-Borginon usłyszała jednak nieoficjalnie od dyplomatów NATO, że Sojusz nie posiada ani własnego wywiadu, ani struktur badających katastrofy lotnicze.
Nawet gdy w wypadkach lotniczych ginęli natowscy żołnierze, to Sojusz nie badał tych zdarzeń - zajmowały się tym poszczególne kraje.
Podobnie jest w kwestiach wywiadowczych: NATO nie ma własnych agentów czy satelitów - dysponuje tylko informacjami, które otrzymuje od państw członkowskich.
Jeśli więc chodzi o wyjaśnianie przyczyn i okoliczności katastrofy smoleńskiej, to NATO może jedynie poprosić kraje sojusznicze o pomoc i w jakiś sposób pomoc tę koordynować - ale faktycznie pomagać mogą Amerykanie czy Brytyjczycy, nie zaś NATO jako takie.
(e)