Jedna trzecia lekarzy jest w tej chwili na zwolnieniach chorobowych. Na czterech oddziałach wstrzymano przyjęcia, część szpitala pracuje tak jak na ostrym dyżurze. Mówi się nawet o rychłej likwidacji oddziału kardiologicznego.
Władze oskarżają lekarzy, którzy poszli na zwolnienia, o brak odpowiedzialności. Pracujący medycy natomiast twierdzą, że starostwo nie zareagowało na pogarszającą się sytuację i nie zabezpieczyło obsady lekarskiej w szpitalu. To czekanie na pierwszą tragedię - mówi jeden z lekarzy.
Strajkujący chcą przywrócenia do pracy przywódców czerwcowego strajku, zwolnionych dyscyplinarnie przez dyrekcję szpitala w Nowym Targu