Jak wynika z rezultatów wstępnego śledztwa, dokumenty umieścił w jednej z internetowych encyklopedii bliżej nieznany internauta z miasta Nantes. Nie wiadomo jednak na razie, kto mu je dostarczył. Winnym grozi do pięciu lat więzienia i 75 tysięcy euro grzywny.
Sprawa jest tym poważniejsza, że w sieci pojawiły się między innymi okryte tajemnicą państwową nazwiska oficerów kontrwywiadu, odpowiedzialnych za różnego typu operacje specjalne. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że we Francji aresztowano islamskiego terrorystę algierskiego pochodzenia, który planował zamach bombowy właśnie na siedzibie Centralnej Dyrekcji Wywiadowczej.