W Polsce należałoby dokonać radykalnej zmiany systemu wyborczego. Nic nie da kosmetyka. Co z tego, że przejdziemy w całości na system elektroniczny (jak w Niemczech), skoro największe afery korupcyjne w III RP dotyczą przetargów informatycznych? Należy zawalczyć o absolutną przejrzystość procedur na każdym etapie, łącznie z wyłanianiem firmy, która liczy głosy.
Wierzysz, że taka przejrzystość - zawsze i wszędzie - byłaby możliwa? Do wprowadzenia jakichkolwiek zmian potrzeba dobrej woli, a tej jakoś nie widzę. PO-woli system nasz działa, ale działa, prawda?
Moim zdaniem to jest błędne koło: żeby zmienił się system wyborczy, musi zmienić się władza, która nad nim trzyma łapę. A nie wywracając tego kłamliwego systemu, opozycja jest skazana na uczestniczenie w nim. Jestem przekonany, że w tych pseudodemokratycznych procedurach niemożliwa jest zmiana władzy. Zbyt wiele tajemnic ukrywa obecny układ rządzący, żeby pozwolić sobie na utratę kontroli.
I w tym błędnym kole niestety pozostaniemy przynajmniej do najbliższego głosowania. Strach pomyśleć jak długo może potrwać zliczanie głosów w wyborach samorządowych. W tych niedzielnych - do europarlamentu - nie było przecież zbyt wielu kandydatów, a i frekwencja nie imponowała. Ile i jakie pojawią się wpadki w listopadzie?