Różnie można czytać dane. Miesiąc do miesiąca, styczeń do grudnia, stopa bezrobocia wzrosła. Jednak, kiedy liczymy rok do roku - spadła. W styczniu zeszłego roku stopa bezrobocia wynosiła 14,2 procent, a więc była wyższa niż w styczniu tego roku. Rząd Tuska będzie się więc chwalił, a suflować mu będą ekonomiści. Będą mieli w ręku niepodważalne, statystyczne argumenty, nie uważasz?
A wiesz jak przedstawiał się problem bezrobocia w 2008 roku, czyli na początku rządów PO? Proszę bardzo - stopa bezrobocia styczeń 2008 - 11,8%, no i? Ja inaczej czytam dane. Nie podzielałabym optymizmu. Bo niby czym rząd może się chwalić w walce z bezrobociem?
Według mnie żaden rząd nie powinien walczyć z bezrobociem. To tylko marnowanie pieniędzy na różne "dęte" programy. Wystarczy, że władza nie będzie rzucać kłód pod nogi przedsiębiorcom i pousuwa różne poustawiane przed nimi pułapki i wnyki oraz wykopane przed biznesmenami "wilcze doły". Chociaż "wilczy dół" to nie jest dobre skojarzenie :) Bo akurat za komunistycznego ministra Wilczka gospodarka była liberalna (problem w tym, że tylko dla "swoich" - różnych "komuszków" i nomenklatury).
Rząd jedynie zapowiada, zapowiada i zapowiada - spadek bezrobocia, zwiększenie liczby zatrudnionych po 55. roku życia. Ale to tylko czcze gadanie, z którego nic się nie rodzi. Dlaczego tylu Polaków wyemigrowało za pracą? Bo stracili nadzieję!
Liczyli na drugą Irlandię, a mają trzeci świat u siebie. Będę bronił rządu. Kto wierzy, gdy rząd go uwodzi, ten sam sobie szkodzi. W kampanii wyborczej kolejni politycy na pewno znów obiecają miejsca pracy i zawołają: "Zaufajcie nam!". Proponuję, żeby wyborcy im z góry podziękowali i ZAUFALI o tak: "UFF, UFF!".
Podziękować za nicnierobienie, to się rozumie! Oczywiście przed nami kampanie i kolejne obietnice. Jestem bardzo ciekawa, czy w grudniu stopa bezrobocia spadnie - jak zapowiadał niedawno premier - poniżej 13 % - " w grudniu po południu ?":)
Tak. A w marcu ... pusto w garncu. W maju będzie lepiej. Już pierwszego maja będzie ... Święto Pracy.