Nie przekonują mnie twierdzenia, że zniesienie tej jakże niewielkiej tolerancji cokolwiek zmieni w kulturze jazdy kierowców. Jako prowadząca każdego dnia pojazd osobowy, niełamiąca przepisów uważam, że przekroczenie dozwolonej prędkości jedynie o 10km/h nie jest piractwem drogowym.
Agnieszko, też podejrzewam, że Platformie Obywatelskiej i jej rządowi wcale nie zależy na poprawie bezpieczeństwa na drogach. PRĘDZEJ - na dodatkowych mandatach, które dostarczą gorącej gotówki do coraz bardziej dziurawego budżetu państwa. Natomiast ich intencje w tym momencie mniej mnie interesują. Wariactwo piratów na drogach trzeba koniecznie ukrócić. Często towarzysząc mojej żonie - kierowcy obserwuję uważnie wolnoamerykankę wielu innych "użytkowników" dróg. To jest jeden wielki skandal! Sporo ryzykantów pruje z zawrotną prędkością, łamiąc jakiekolwiek ograniczenia. Moim zdaniem trzeba wprowadzić program ZERO TOLERANCJI dla łamiących ograniczenia.
Sam widzisz Bogdanie, że problemem jest znaczne przekraczanie prędkości, mówiąc wprost - głupota wielu kierowców i tu proponowałabym zmiany w taryfikatorze. Kto przekroczy dopuszczalną prędkość o ponad 50 km/h - niech płaci co najmniej 1000 zł. Choć obawiam się, że bardziej restrykcyjne przepisy niewiele pomogą w eliminowaniu wariatów na drogach.
Trzeba ścigać za KAŻDE przekroczenie dopuszczalnej prędkości. Moim zdaniem chodzi o wprowadzenie psychologicznej bariery. Kiedy jest zgoda na pobłażanie, kierowcy pozwalają sobie na więcej. Gdy tolerancja znika, ryzykowanie się kończy. Mówię tu o normalnych kierowcach. Wariatów - wiadomo - trzeba izolować, a najlepiej nie dopuszczać za kierownicę. Testy psychologiczne z prawdziwego zdarzenia z pewnością wyeliminowałyby problem psychopatów za kierownicą, pędzących po szosie z prędkością światła.
Ale Twoja propozycja wymagałaby zaangażowania większych sił i środków, a przecież w planie, nad którym dyskutujemy - zgodzę się z Tobą i wieloma naszymi internautami - chodzi o kolejne wpływy do kasy państwa. A tak swoją drogą - zauważ jak niewiele trzeba, by znaleźć kolejny temat zastępczy - "Niewielkie przekroczenie prędkości - ogromne emocje". Czy nie można pochylić się nad naprawdę poważnymi problemami w tym kraju?
Fotoradary to nie jest błahy temat. Nie zapomnę, jak w 2007 roku opozycjonista-twardziel Donald Tusk krytykował przebrzydłego ówczesnego premiera, kpiąc z Jarosława Kaczyńskiego : "tylko człowiek bez prawa jazdy może stawiać fotoradary". Aż zasiadł na stolcu szefa rządu i zasadził w Polsce cały las fotoradarów. A teraz rząd i partia zmotoryzowanego Donalda Tuska cofa przywileje dla kierowców, zaostrzając liberalne prawo. Ja się cieszę. Po pierwsze śmieję się w kułak z naiwnych wyborców tego "liberała", a po drugie uważam, że żadnych taryf ulgowych co do prędkości na drogach nie powinno być!