Lekarze uratowali dziecko i powiadomili urząd rejestracji leków. Ten zlekceważył jednak sygnał i nie wszczął alarmu. Lekarski raport utajniono. Nie informowaliśmy o tym prezesa, bo to pojedynczy przypadek. Dopiero gdy są trzy zgłoszenia, traktujemy je jako sygnał o działaniach niepożądanych leku i wszczynany jest alert - powiedziała pracownica urzędu.
To skandal - tak komentuje ten fakt prokurator Ewa Węglarowicz z Jeleniej Góry. Serię leków, z której pochodziła ampułka - zabezpieczono dopiero po 26 października.