Powody takiego boomu są dwa - tłumaczy Grzegorz Wilga ze Stowarzyszenia Interwencji Prawnej. Zanim Polska weszła do Schengen, pojawiła się wśród Czeczenów oraz Inguszów obawa, że nasze wschodnie granice zostaną zamknięte, więc lepiej się pośpieszyć z przyjazdem - zaznacza.
Drugi powód to niewydolność polskiego systemu rozpatrywania wniosków. Spośród tych 10 tys. spora część, około jednej trzeciej, to wnioski powtórne - tłumaczy Wilga. Stawiane cudzoziemcom wymagania są tak wyśrubowane, że mało który jest w stanie je spełnić, ale nie poddają się i wnioskują po kilka razy.
Pozytywnie rozpatrywanych jest zaledwie 5-6 proc. spraw. Od 1992 r. do końca ubiegłego roku dostało w Polsce azyl 3762 cudzoziemców na blisko 100 tys. złożonych w tym czasie próśb.