Gdyby prawdopodobieństwo odejścia Rokity mierzyć stopniem rozżalenia niektórych członków gabinetu cieni - wściekłych na to, że raport został rozgłoszony bez ich wiedzy i udziałów- to byłoby ono praktycznie przesądzone. Coraz bardziej odsuwający się partii jej były lider ma w Platformie powiększające się grono nieprzyjaciół i nieliczną grupę sympatyków.
Poza tym wokół Rokity, który nie starał się nigdy specjalnie o powiększanie grona swych zaprzysięgłych zwolenników, panuje raczej pustka. Nie to jednak przesądzi – jak się wydaje -o tym, że Rokita jednak w partii pozostanie. On sam nie ma gdzie dziś powędrować – plany tworzenia nowego ugrupowania z Marcinkiewiczem są mocno mgławicowe, a Donald Tusk woli mieć nawet „wierzgającego” Rokitę w partii, niż poza nią i dlatego będzie opierał się namowom, żeby dokonać radykalnych cięć personalnych.
Konrad Piasecki,
RMF FM