Ale pracujące na miejscu tragedii ekipy ekspertów biorą pod uwagę także dwie inne hipotezy - nieprawidłowości przy eksploatacji obiektu i błędy konstrukcyjne. Wykluczono natomiast wersję zamachu terrorystycznego.
Wybudowaną w latach 70. halę zaprojektował ten sam architekt, który był autorem planów moskiewskiego basenu Transwaalparku, którego szklana kopuła runęła przed dwoma laty, grzebiąc 28 osób. W sprawie tamtej tragedii wytoczono mu - wciąż trwający - proces, a wczoraj prokuratura wezwała go na przesłuchanie w sprawie zawalonego Rynku.
Są różne wersje przyczyn tego dramatu. Jednak za najbardziej prawdopodobną uznaję zbyt wielki ciężar śniegu na dachu - mówił wczoraj mer rosyjskiej stolicy Jurij Łużkow. Gospodarze budynku przyznają, że nie zgarniali śniegu, bo strop był odporny na tak niewielkie jego ilości. Dach Rynku był kontrolowany przed dwoma laty, a podczas inspekcji w grudniu ubiegłego roku gospodarzom hali wytknięto tylko wady podłączeń elektrycznych grożące pożarem.
Dach przeciekał, ale smugi zamalowano i zasłonięto kramikami z zeszytami - mówił wczoraj jeden z Azerów. Nikt nie potrafił wyjaśnić, czy skrywane niedoróbki mogły przyczynić się do wczorajszego dramatu.