“Gdyby tak zrobił, to wierzę, że Białorusini pozwoliliby mu odejść" - powiedziała w wywiadzie Cichanouska, podkreślając, że naród białoruski nie pragnie zemsty.
Wskazała, że choć Białorusini wiedzą o przestępstwach dokonanych przez reżim w Mińsku, ale zaznaczyła, że w pierwszej kolejności będą one musiały zostać zbadane przez niezależne sądy.
Nieformalna liderka białoruskiej opozycji zapowiedziała, że nosi się z zamiarem powrotu z Litwy na “wolną Białoruś", aby wziąć udział w demokratycznych zmianach w swym kraju. Nie wskazała jednak kiedy miałoby to nastąpić, podkreślając, że decyzja w tej sprawie “należy do Łukaszenki".
“Wrócę, kiedy nastąpi dialog z obecną władzą w sprawie transformacji; kiedy okaże się (...), że jest szansa na ponowne wybory prezydenckie przejrzyste, sprawiedliwe i wolne. Mam nadzieję, że do tego czasu kraj stanie się wystarczająco bezpieczny, aby tam wrócić" - dodała.
Cichanouska powiedziała, że zastosowane wobec manifestantów represje doprowadziły do jeszcze większego oporu w społeczeństwie, a “Łukaszenka stał się wrogiem publicznym". “On się boi i nie wie co robić. Zrozumiał, że ludzie go nie chcą" - oceniła opozycjonistka.
Według Cichanouskiej opozycja białoruska nie pójdzie śladem ukraińskiej, która w sposób siłowy obaliła reżim Wiktora Janukowycza w 2014 roku. Wyraziła nadzieję, że nie dojdzie do wojny domowej na Białorusi, a inne kraje nie będą ingerować w proces demokratyzacji tego państwa.
“Nie jesteśmy ani prorosyjscy, ani proeuropejscy. (...) Wiem, że również w Rosji są ludzie, którzy popierają naszą walkę o prawa" - podsumowała Cichanouska, zaznaczając, że białoruska opozycja nie chce pogorszenia relacji z Rosją.
Prezydent Alaksandr Łukaszenka oświadczył, że jest gotów prowadzić dialog tylko z "poczytalnymi" przedstawicielami opozycji, ale nie na ulicy. Za najważniejszych rozmówców uważa jednak kolektywy pracownicze, studenckie, rolników, lekarzy i inne grupy.
"Pod naciskiem ulicy nie będzie żadnego dialogu" - powiedział Łukaszenka, cytowany przez agencję BiełTA.
"Jeśli są poczytalni ludzie z opozycji, którzy widzą swój kraj jako wolny i niepodległy, to proszę bardzo, wypowiadajcie swoje stanowisko, ale nie na ulicy" - oznajmił prezydent.
Jako głównych partnerów do rozmowy na temat sytuacji w kraju wymienił przedstawicieli kolektywów pracowniczych (które nie przerwały pracy) i studenckich, rolników i specjalistów, nauczycieli i lekarzy.
"A nie tych nic nie robiących zuchów, którzy chodzą po ulicach i krzyczą, że chcą dialogu. Oni nie chcą żadnego dialogu. I nikt z władz nie będzie zasiadał do negocjacji z ulicą" - podkreślił.
Dialog taki może jego zdaniem dotyczyć także zmian w konstytucji. "Wszyscy chcą nowego ustroju politycznego. Proszę bardzo, weźmy się za konstytucję, wnoście swoje propozycje, opracujemy nową konstytucję" - powiedział.