Jak dowiedział się reporter RMF FM, paliwo kupowane było na składach, gdzie deklarowano, że będzie to gaz używany do ogrzewania i do kuchenek w gospodarstwach domowych.
W ten sposób omijano akcyzę. Na pytanie, czy to prawda, że straty sięgają setek milionów złotych, prokurator Krzysztof Urbaniak odpowiada: Na dzień dzisiejszy wiemy, że jest to kilkaset milionów. Natomiast możemy przypuszczać, że chodzi tutaj o znacznie wyższe kwoty sięgające nawet kilku milionów.
Jak udało nam się ustalić, w całą sprawę może być zamieszanych nawet kilkadziesiąt osób. Mechanizm działania był identyczny jak w przypadku mafii paliwowej.