Ze względu na sąsiedztwo przedszkola, strażacy mówią o ogromnym szczęściu w nieszczęściu. - Nie potrafię sobie wyobrazić, co by było, gdyby do wybuchu doszło np. wczoraj i w przedszkolu były dzieci - mówi Paweł Frątczak, rzecznik Państwowej Straży Pożarnej. - Fala uderzeniowa zgruchotała okna, rzuciła odłamkami przez całą szerokość budynku, na wylot.
Jak mogło dojść do tak potężnej eksplozji? Frątczak stawia hipotezę: - czasem, gdy jest zimniej, gaz, który wydobywa się np. z instalacji potrafi gromadzić się w niszach. Wtedy jest go więcej, niż zwykle w takich przypadkach. Ale, sądząc po stanie budynku, tego gazu musiało się nagromadzić naprawdę dużo. Nie wiem, jak to możliwe, że mieszkańcy go nie czuli.
Ciało mężczyzny znaleziono na parterze w kuchni. Nieoficjalnie mówi się, że chciał w ten sposób popełnić samobójstwo.