W chwili przyjęcia ustawy, cała unijna legislacja zostanie przyjęta przez brytyjski kodeks. To zagwarantuje kontynuację obowiązującej legislacji i zapewni bezpieczne funkcjonowanie państwa, we wszystkich dziedzinach jego życia.
Dopiero później podjęte zostaną decyzje o tym, które prawa zostawić, które zmodyfikować, a z których zrezygnować. W niektórych przypadkach konieczna będzie tylko zmiana nazw instytucji, do których się odnoszą.
Inne działania legislacyjne będą bardziej skomplikowane. Takie obszary, jak prawo obowiązujące w miejscu pracy, będą dla naszych rodaków szczególnie ważne. Podobnie jak zasady imigracyjne, jakie zostaną wprowadzone po Brexicie. Cześć z nich ustalą trwające obecnie negocjacje z Brukselą.
Opozycja już zapowiada, że zagłosuje przeciw tej ustawie, jeśli nie zostaną w niej wprowadzone modyfikacje. Dotyczą one głównie sposobu decydowania o ostatecznym kształcie prawa i kto będzie za to odpowiedzialny - ministrowie czy parlament.
Opozycja żąda także sprecyzowania, jaka cześć przyjętej legislacji znajdzie się w gestii parlamentów regionalnych Walii, Irlandii Północnej i Szkocji, a jaka przejęta zostanie przez Izbę Gmin w Londynie.
Debata nad opublikowaną dziś ustawą odbędzie się w Izbie Gmin jesienią. Zakończy się głosowaniem.
(łł)