Brytyjczycy zastrzegli odmianę brokułów, która chroni ponoć przed nowotworami, bo zawiera dużo glukozynolatów. Argument nie trafił do konkurentów, ani do konsumentów. Pierwsi obawiają się, że posiadacz patentu będzie kontrolował wyroby konkurencji pod pozorem sprawdzania czy nie są podróbkami. Drudzy twierdzą, że to ograniczy wolność na rynku. Dochodzą jeszcze obrońcy przyrody - wszyscy razem uważają, że absurdem jest patentowanie roślin i zwierząt.
Te opinie podzielił Europejski Urząd Patentowy i uznał, że zarówno rośliny jak i zwierzęta nie są do patentowania.
A takich prób jest coraz więcej – w Izraelu zastrzeżono sposób pielęgnacji pomidora, który potrzebuje niewiele wody. Europejscy hodowcy świń są z kolei oburzeni amerykańskim patentem na szczególny sposób karmienia trzody.
Firmy próbują opatentować swoje wyroby twierdząc, że zastrzegają technologiczne podejście do tematu, czyli na przykład procedurę karmienia zwierzęcia czy hodowania rośliny. Urząd Patentowy zostawił furtkę, że pojedyncze przypadki będą rozpatrywane, jeśli znajdą się argumenty, ale generalna zasada odtąd brzmi - dla roślin i zwierząt patentów nie będzie.