Ponad siedmiometrowe fale zepchnęły na plażę koło La Rochelle osiemdziesięcioośmiometrowy holenderski chemikaliowiec. Na szczęście, jego zbiorniki były prawie puste. Marynarka wojenna chce odholować jednostkę. Żołnierze czekają na przypływ oceanu. W przeciwnym razie trzeba byłoby ciągnąć ten dziewięćdziesięciometrowy statek po piasku. Kłopot polega na tym, że warunki atmosferyczne na razie się nie poprawiają.
Władze Bretanii apelują do mieszkańców, by unikali wychodzenia z domów, bo wiatr wieje w porywach z prędkością 160 km/h. Ciągle co najmniej kilkanaście tysięcy rodzin nie ma prądu. Nie działa też część linii telefonicznych. Wiele bretońskich miejscowości nękają powodzie. Na niektórych ulicach, w sklepach i domach poziom wody sięga pół metra wysokości.