Do wypadku doszło na niestrzeżonym przejeździe kolejowym, który znajduje się na jednym z białostockich osiedli. Prowadząca volkswagena passata kobieta jechała w kierunku Białegostoku z dwójką dzieci. Prawdopodobnie nie zachowała ostrożności i nie zatrzymała się przed przejechaniem przez tory. Widoczność w tym miejscu jest dobra.
Jak relacjonował rzecznik prasowy podlaskiej policji Jacek Dobrzyński, uderzony samochód był jeszcze pchany przez szynobus przez około 200 metrów.
Najprawdopodobniej i matka, i starsza córka, która siedziała obok niej, nie miały zapiętych pasów. Młodsze dziecko na pewno było w pasach, fotelik został przez potężną siłę uderzenia wyrwany - dodał Dobrzyński.