Koss uważa, że metalowe barierki stanęły na jego ziemi bezprawnie, nikt go o tym nie poinformował ani nie uprzedził. Gdybym dostał jakiś nakaz, to miałbym szanse się odwoływać - powiedział reporterce RMF FM Kamili Biedrzyckiej:
Problem w tym, że mężczyzna jeszcze nie wie, kto będzie oskarżonym. Musi najpierw dowiedzieć się, kto wydał polecenie rozstawienia barierek. Poradzę sobie z wyegzekwowaniem moich praw właściciela - oświadczył:
Tadeusz Koss nie wyklucza także pomocy kupcom. Chcą postawić polówki na moim terenie i handlować? Proszę bardzo! - mówi.