Zdaniem urzędników głowy państwa zamawiając takie ilości paliwa założono, ze każdy samochód, który jest w dyspozycji kancelarii prezydenta "wyjeździ " dziennie 100 kilometrów. Kancelaria dysponuje 76 samochodami. Paliwo ma wystarczyć na 15 miesięcy. 360 tysięcy litrów paliwa to mało, czy dużo? - pyta reporterkę RMF FM, udając, że nie wie o co chodzi, Piotr Kownacki, szef prezydenckiej kancelarii:
Na obsługę prezydenckiej rezydencji w Juracie kancelaria zaplanowała 9 tysięcy litrów oleju napędowego i benzyny bezołowiowej. Zakładając, że prezydenckie limuzyny z dużymi silnikami spalają po 13 litrów, to trasę Warszawa-Jurata i z powrotem, prezydent może pokonać 76 razy.
Aby zużyć 360 tysięcy litrów paliwa, które planuje kupić kancelaria, to limuzyny głowy państwa nie będą chyba zajeżdżać w ogóle do garaży. Żeby wypalić taką ilość benzyny, prezydenckie BMW musiałoby przejechać dwa miliony 800 tysięcy kilometrów. Najdłuższą w Polsce, ponad tysiąckilometrową trasę ze Świnoujścia do Ustrzyk Dolnych, można pokonać 2,5 tysiąca razy. Gdyby jeździć tą trasą non stop, wystarczy na ponad 4 lata.