80 mln zł może zabraknąć w budżecie stolicy Wielkopolski. Może. Jeśli zostanie zrealizowany plan sprzedaży miejskich nieruchomości Poznań wyjdzie na zero. To jednak mało prawdopodobne. Prawdziwe kłopoty przyjdą jednak w 2010 roku. Trzeba będzie realizować inwestycje przed EURO 2012 bez możliwości dalszego zadłużania się.

Aby wyremontować zaplanowane drogi i tory przed mistrzostwami trzeba by zadłużyć miasto na ponad 70%. Prawo pozwala na 60%. Oznacza to, że urzędnicy będą musieli przesunąć niektóre inwestycje w czasie. Już w lipcu zresztą radni zaoszczędzili na inwestycjach. Bez nowelizacji budżetu dziura w tym roku w Poznaniu wyniosłaby nie 80 mln, a 180 mln..

Kryzys uderzył razem ze zmianą w systemie podatkowym. Podwyższony został próg. Zarabiający więcej „wchodzą” na 30% nie w środku, ale pod koniec roku. Do tego zamarł rynek nieruchomości. Miasto chciało sprzedać mienie o wartości 100 mln, sprzedało za 20 mln..

Mówi dyrektor wydziału budżetu i analiz poznańskiego urzędu miasta Leszek Tajsner.