Podała dziecku rtęć i do buzi włożyła czereśnie. W konsekwencji dziecko udusiło się. Nie było najmniejszych wątpliwości co do motywów – gdy okazało się, że dziecko nie ma grupy krwi ojca ani matki, a rodzina domagała się badań na potwierdzenie ojcostwa, aby ukryć prawdę, zdecydowała się zabić.
Kobieta nie udzieliła dziecku pomocy, widząc, że się dusi, nie wezwała też pogotowia ani nie zaniosła go do szpitala, mimo że ten był po drugiej stronie ulicy. To świadczy o zaplanowaniu zbrodni i przeprowadzeniu jej z premedytacją - argumentował sąd. Do szpitala dziewczynkę zaniósł dopiero mąż kobiety, gdy wrócił z pracy. Następnego dnia Oliwia zmarła.
Wyrok nie jest prawomocny.