Lekarze nie mogą wyjść ze zdumienia, jak to możliwe, żeby dziecko bez żadnej reakcji pozwoliło sobie zaaplikować aż 50 igieł. Wykryto je między innymi w płucach malucha. Wprawdzie technicznie to możliwe, żeby wbić igłę w ciało tak, by po kilku dniach nie pozostał ślad po tym wbiciu, jednak chłopczyk powinien płakać, krzyczeć. To bardzo dziwna sprawa - komentuje jeden z lekarzy:
Niektóre z igieł miały 5 centymetrów długości. Lekarze mają nadzieję, że wszystkie uda się wydobyć, choć usunięcie tych, które utkwiły w płucach będzie możliwe dopiero, gdy poprawi się stan układu oddechowego dziecka. Jeszcze innych nie można wyjąć, ponieważ znajdują się zbyt blisko ważnych organów, lub są w nie wbite.
Dwulatek znajduje się na oddziale intensywnej terapii w szpitalu w Barreiras. Na szczęście jego stan się poprawia.