Podczas konferencji prasowej poprzedzającej doroczne walne zgromadzenie akcjonariuszy rosyjskiego monopolisty, Miedwiediew również skrytykował Polskę za zablokowanie budowy gazociągu, określanego przez Gazprom jako Jamał-Europa II.
Z jakichś politycznych powodów nie tylko nie osiągnęliśmy postępu, ale nawet nie możemy oficjalnie rozpatrzyć studium wykonalności projektu na posiedzeniu jego zleceniodawcy, tj. joint venture EuRoPol Gaz - stwierdził wiceprezes Gazpromu. Zauważył, że "studium zostało przygotowane na polskim terytorium, z polskim zleceniodawcą, przez polskiego kontrahenta, który dysponował wszelkimi niezbędnymi ekspertyzami i który wykonał dobrą pracę".
O możliwości powrotu Rosji do planów budowy gazociągu Jamał-Europa II poinformowały na początku kwietnia 2013 roku służby prasowe Kremla po spotkaniu prezydenta Władimira Putina z prezesem Gazpromu Aleksiejem Millerem. Wkrótce po tym Miller i ówczesny prezes spółki EuRoPol Gaz Mirosław Dobrut w Petersburgu podpisali memorandum dotyczące oceny na etapie przedinwestycyjnym możliwości budowy nowego gazociągu z Białorusi przez Polskę na Słowację. Strona rosyjska przedstawiła ten projekt jako drugą nitkę gazociągu Jamał-Europa.Następnego dnia po podpisaniu memorandum premier Tusk oświadczył, że nic o tym nie wie. Wkrótce potem odwołał ministra skarbu Mikołaja Budzanowskiego, uznając, że nie sprawował on właściwie nadzoru nad ważną spółką skarbu państwa. Stanowisko straciła też prezes PGNiG Grażyna Piotrowska-Oliwa.
Decyzje Tuska były konsekwencją wniosków z raportu, przygotowanego przez ministra spraw wewnętrznych Bartłomieja Sienkiewicza na temat sposobu komunikacji i przepływu informacji pomiędzy spółkami Skarbu Państwa i poszczególnymi resortami w sprawie memorandum podpisanego przez EuRoPol Gaz i Gazprom.