Po przekroczeniu tego limitu czekałoby nas ostre zaciskanie pasa, cięcie pensji oraz zamrożenie rent i emerytur. Jaki rząd ma na to sposób? Zamiast poważnych reform proponuje sztuczki księgowe. W Brukseli walczymy o zmianę metody liczenia długu - wtedy nie przeskoczymy wspomnianego progu, tylko że to nie rozwiąże problemu. Powinniśmy zacząć stabilizować wydatki, a nie tylko i wyłącznie podnosić dochody. Tak, żeby w długim okresie pozycja fiskalna Polski była stabilna - ocenia ekonomista Rafał Benecki.
Trzeba jasno powiedzieć, że scenariusz grecki czy irlandzki nam nie grozi. Ale znaczne pogorszenie warunków życia - jak najbardziej.